List S.Tadeusza - "Moi Kochani, wszystko dobrze poszlo, jestem w Kamerunie, czekam wlasnie na jedyny pociag do Ngaoundere i mam nadzieje; ze jutro juz bede wreszcie spala w swoim wlasnym lozku!!!!! I probuje sie tutaj odnalezc.... narazie wszystko wydaje mi sie tak inne od tego co zostawilam w Polsce.... Ale spokojnie, za chwile zapomne, jak to zyc w cywilizacji.... Najpierw goroco i duszno mnie przywitalo, potem moje dzieciaki, ktore wyjechaly po mnie, wsadzili mnie do taksowki i tak jechalismy w siodemke razem z moimi bagazami (to jest mozliwe u nas. ..."
"Dobre sardynki, ale ja przeciez po tych wszystkich goscinach w Polsce przytylam i naprawde fajnie sie czulam) a dzisiaj radosna nowina; ze pociag nasz jedyny wykolejal sie ostatnim tygodniem dosyc czesto i ludzie jechali po trzy dni, wczoraj znowu cos mu sie stalo, tak ze przyjechal po poludniu zamiast rano do stolicy no i ogloszenie na stacji, ze nie ma juz miejsc siedzacych ani do pierwszej ani do drugiej klasy i caly tlum ludzi czekajacych na kupienie miejsc stojacych w drugiej klasie, tak ze nie bedzie gdzie wetknac ani jednej nozki, jak u nas w dawnych czasach. Najpierw sie zdenerwowalam, potem stracilam nadzieje, a w koncu stwierdzilam, ze przeciez wrocilam do Afryki, wiec po co sie denerwuje, nic mi to nie da. Trzeba po prostu wykonac kilka telefonow i bilet sie znajdzie, no nie? ..."
"No i jest juz nadzieja, podobno mam zarezerwowane miejsce w jedynce (to tak jak u was w drugiej, bo u nas w dwojce to jest wszystko i ludzie i kozy i kury i bagaze i miejsca niewygodne). Wiec jest nadzieja na wyjazd dzisiejszy. Mozna odetchnac! Spakowalam sie, przyjechalam do najblizszej kafejki internetowej i chce dac znak wam wszystkim, ze zyje! Pociag ma odjezdzac o 18, wiec troche popisze, potem kupie bilet i zobacze ile czasu mi zostanie. Najwazniejsze, ze zycie jest piekne!!!"
"Lepsze to bylo jeszcze potem, gdy poszlam kupic bilet i nie moglam sie dostac do kasy. Jeszcze przez takie kotlujace sie tlumy nie szukalam najmniejszej szparki, zeby wlozyc noge i posunac sie na jeden centymetr... Zdarli welon, mala torebeczke moja trzymalam obydwiema rekami przed soba i parlam do przodu jak i oni! Ale jak juz przeszlam przez to, to nogi mi sie trzesly jeszcze przez pol godziny! Ale znajomosci pomogly i dostalam nawet kuszetke! I moglam z gory dworca obserwowac jak ludzie sie tlumsili wychodzac na peron. Horror! I wyobrazam sobie w jakich warunkach jechali przez cala noc, a ja smacznie sobie spalam...." dalej już tylko afrykańska droga...
Bertrand ze swoim kolega i S.Tadeusza - powrót na http://parafianie.republika.pl/
Matthieu a w głębi Elie
Matthieu