Początek wyprawy i przystanek na Naramowickiej. Młoda przejęta nadchodzącymi kilometrami marszu...
Po dojechaniu do miasta nie mogło obyć się bez zwyczajowego ganiania gołębi.
W centrum miasta ni z gruchy, ni z pietruchy znaleźliśmy... kaczki. Też nieźle.
O, takie to były kaczki.
Łobuzerski da Majek.
Nie ma to jak wmieszać się w tłum.
"Tato, kiedy dojdziemy do Starego Rynku?". Kurczę, jakąś manię miała z tym Rynkiem. Aaaa, no tak - balona chciała :).
Na wieść o tym, że za szybko na Rynek nie trafimy, Majka się "nieco" zdenerwowała.
W sumie to była całkiem wściekła i się na rodzonego, stukilowego rodzica rzucała. Naiwna... :)
Banda kwiatków - to Majka lubi.
Chopin i Bestia!
Ciężko o bardziej niepodobne charaktery. No i udało mnie się to chyba chwycić :)
Ciąg dalszy łażenia. "Tato, daleko jeszcze do Starego Rynku?" (w domyśle - "do kupienia mi balona")
Urocza fauna Poznania srająca po wszystkim, co się da osrać.
da Majek próbuje wykonać telefon z budki. Z tremą stwierdzam, że mała nie ma bladego pojęcia jak się do tego zabrać. Ot komórkowe stworzenie...
"Coś marny repertuar imprez w tym Poznaniu."
"Choć w sumie można by tato skoczyć na jakąś potupaję."
"Albo może lepiej nie - chyba jestem nieco na to za mała jeszcze".
OK, tu miała być seria zajebistych zdjęć z małą tarzającą się w brudzie i smrodzie Poznania. Mała rzekła, że brud i smród brudzi i śmierdzi, więc spadówa i sesji nie będzie. Szkoda, zapowiadało się nieźle...
OK, jedną fotkę zdążyłem walnąć. Mała na tle poznańskiego syfu.
Nareszcie Stary Rynek! (w domyśle - balon do kupienia)
Widzicie tam dalej w tle balony? Oto cel całej tej majkowej wyprawy. Ale się bidok srodze zawiedzie - balonik za 25 zeta? Powaliło???
Poznań jest miejscami urokliwy. Serio.
Klasyczne już dla mnie ujęcie. Zawsze muszę taką fotkę na Starym strzelić.
Majka czeka na trochę wilgoci.
Młoda chłonie ciepełko i wilgoć jednocześnie. I rośnie cholera jak na drożdżach.
Kolejne już klasyczne dla mnie ujęcie. Nie mogę, to chyba przyzwyczajenie każe mi strzelać za każdym razem tego kolesia.
Mocne. Wisiało na poznańskim Arsenale.
"Poznań - miasto know-how". Taaak? A niby jakie tu się ośrodki badawcze znajdują??? Jaka firma tu zainwestowała w coś innego niż fabryka i tania siła robocza?
Majka na Placu Wolności.
A to już fontanna przed Operą. Jak widać - jeszcze nie działająca. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć skąd ta cała woda leci.
Majak aka Czarne Kolano.
Przeleźliśmy całe miasto w międzyczasie wpadając dwa razy na coś do zjedzenia. Wracamy autobusem, w którym Majkę dopadła chichrawa... Niespożyte toto ma siły gdy wciągnie jakiegoś szaszłyka :)
Autobusowy da Majek.
A to ponoć jest nasz kot. Jakiś kierwa pokręcony. Ma owsiki czy co?