Chałupka, którą budują sobie Kasia z Romkiem. W Krościenku Wyżnym. Kurczę, ale folklor :)
Tu na razie jest klepisko ale będzie San Francisco.
U powały wisi Jagódka.
U powały wisi tym razem Majka. Nietoperze cholerne, ot co.
Póki co to jeszcze plac budowy ale już niebawem Romek zamieni to w zamek z bajki. Albo coś w ten deseń :)
Zarośnięty, brzydki, gruby i pomarszczony. Jestem KUL :)
Jeszcze jeden rzut oka na budowlę. Kurczę, fajne to będzie gdy już się zbuduje. No i koniecznie basen. KONIECZNIE!
Bukiecik kwiatków od da Majka? Tanio!
Takie zdjęcia robi Doropha swojej siostrze. OK, nic mi do tego. Rodzinne fiksacje to nie moja sprawa :).
Buszująca w zbożu.
Uwierzycie, że to dwie siory i ponoć ich kiedyś nie rozróżniano? Niemożliwe ale jednak prawdziwe.
OK, ta fotka rozwiewa wszelkie ewentualne wątpliwości. To dwie siostry. W dodatku identyczne. Przynajmniej z psychicznego punktu widzenia :).
O tak, pokrewieństwo widoczne tu w całej pełni. Nie wyprze się Kaśka siostry! Oj nie...
Wracamy do domu kasiowego. Cała wycieczka pakuje się do niewielkiego Wolkswagena Polo. Jak my żeśmy się tam zmieścili? Tajemnica...
Da Majek w samochodzie czuje się jak ryba w wodzie. Serio, rzadko kiedy trafia się tak bezproblemowy w podróży dzieciak.
Paulinka. Z kompletu krośnieńskiego odłamu rodziny mojej żony.