Jedziemy chrzcić. Droga była długa, żmudna i męcząca ale czegóż się dla wódki nie robi... :)
Śmigaliśmy obok miast i miasteczek a także skrossowaliśmy stolicę. Jest brzydka jak kupa ta nasza stolica :/
Brzoza w całej swej okropnie ogolonej okazałości.
To marna przymiarka do tego, co nas czekać miało już niebawem. Wędlinki na wschodzie mają naprawdę niezłe!
Marysia z Alinką na klacie. Straszny kolcek z tej mojej bratanicy :)
W tle dziadek Marek, który coś krzywym okiem patrzy na poczynania Majki, która testuje moc chwytu Marysi, która broni Alinki przed ściągnięciem przez Majkę na glebę. Skomplikowane to wszystko jakieś takie :)
Matka i córka. Faja i fajka. Są takie same :)
Tu już niebawem będziem biesiadować.
Żona moja. Z fają.
Alinka w zbliżeniu czołowym. Jest bestia ładna!
Alinka znów w zbliżeniu. Wyraz pyska jednoznacznie wskazuje na wypowiadaną właśnie kwestię: "don't fuck with me!" :)
Skarżyski i olsztyński odłam naszej rodziny. Ciotka Basia i wujo Marian - to Skarżysko. Z Olsztyna pochodzą małolaty. To dzieciaki mojej ciotecznej siory: Maciek i Ninka.
Porczyn und Marysia. Więcej komentować nie trzeba :)
Pan domu i na włościach, ojciec Ani, teść Brzozy, gadżetoman - mister Tomek!
Papa chrzestny aka Pawlik. Świetny koleś i ma odjechaną furę :)
Zdjęcie krajobrazowe ilustrujące spleen, jaki się panoszył po biłgorajskim podwórku. Huśtawki żywcem wyciągnięte z jakiegoś japońskiego horroru.
Mój brat cioteczny - Dimitris. Dimitris jest z całego mojego kuzynostwa najmłodszy chyba, co nie przeszkadza mu być mocno napakowanym kolesiem z beczką oleju w głowie. Nieźle!
I znów Dimitris. Może niezbyt wyjściowo tu wygląda ale serio, panny mają na czym oko zawiesić. Przyjdzie czas, gdy będę tego asa do Polski ściągał dla celów stricte towarzyskich. On będzie panny wabił, ja urokiem osobistym je zniewalał. No cóż, o geny trzeba zadbać :)
Ania, Alinka i Porczyn. Porczyn czegoś wyglądający na chcącego mordować :)
Wujo w całej swej podmurzej okazałości. Greetz wujo!
Oczywiście, musiało być jak w tanim kinie: z okazji chrzcin musiało po prostu się rozpadać. W prawym górnym rogu widać żółtą ścianę kościoła, w którym chrzest się odbywał. A teraz najlepsze: całe towarzystwo wsiadło w samochody i JECHAŁO te sto metrów, zamiast śmignąć niczym papa CoSTa na nóżkach własnych i zgrabnych. Eeeech, i to mnie brzuch rośnie?!?!? Jawna niesprawiedliwość!
Po lewej Christos, po prawej Dimitris. Dwa południowej urody asy, które trafiły do kraju smalcu, słoniny, ogórków kiszonych i w ogóle. Obydwaj twierdzili, że od nadmiaru tłuszczu dostaną na pewno zawału serca. Naiwni... Nie można dostać zawału pijąc wódkę! :)
Christos w zbliżeniu. Żel aż kapie :)
Dimitris w zbliżeniu. Tu również żel aż kapie :)
Wchodzimy do kościoła. Ania trzyma Alinkę, Brzoaza wystawia palucha, za Brzozą stoi Marta (siora Ani) a prawą stroną w kadr wkradła się ciotka Basia. Tłum! We rule this place! :)
Marta i Brzoza. Piękna i bestia :)
Ania w oczekiwaniu na wielką chwilę.
Nareszcie losem Alinki zainteresował się jej papa chrzestny. Już kazaliśmy mu składać na laptopa, jakiego Alinka krzyknie sobie na komunię. To córa Brzozy a moja bratanica - doskonale będzie wiedziała co sobie krzyczeć :)
Christos i Dimitris czuli się tu jak w nieco innej bajce. To zrozumiałe. Sam się tak czuję w kościołach, nawet kumając co tam z ambony jest gadane.
Marysia i dziadek Marek. Marysia chyba spogląda na portfel dziadka Marka, który ów niefrasobliwie trzyma w tylnej kieszeni spodni. Marysiu! Na waciki Ci nie starczy tego, co dziadek w portfelu trzyma! Wiem to doskonale - nieco wcześniej sam ten portfel obskoczyłem :)
Christos ciągle myśli, że to jakieś zawody będą czy inny mecz...
Nie wiedzieć czemu ustawili się wszyscy w szpaler i grzecznie mi drzwi otworzyli. Trochę się zdziwiłem ale wlazłem, co mi tam :)
Przed wejściem jednak kilka fotek pstryknąłem temu małemu stworkowi. Jest słodki...
Alinka to rozkoszny bobas :)
Na takie dzieciaki Doropha mówi "gapek". A to od ciągłego gapienia się na coś. Alinka postanowiła gapić się na mamę. Niebrzydka mama więc co ma się nie gapić?
Ania, Alinka i Brzoza. Ładnie zdjątko wyszło.
Nina to skóra zdarta wręcz z Agnieszki - mojej ciotecznej siory a ninowej mamy. Strasznie jest do niej podobna. Alinka zaś strzela wyborowego karpia widząc aparat. Tłumaczyłem jej co to ale chyba niezbyt chwyciła czym aparat różni się od kamery wideo, którą owo tłumaczenie próbowałem nagrywać :)
Dwie ładne i jeden brzydki. Miałem retuszować ale co to za retusz, gdy wyciąć trzeba połowę fotki? Ot i załapał się mój bracki w związku z tym.
Ania, Alinka i Brzoza. Oraz flash, który odpalił nie wiedzieć po co.
Całą imprezę filmowałem i dlatego nie mam fotek z samego lania wody na głowę. Ale to złapać po prostu musiałem: Alinka w środku imprezy powiedziała "dość, chcę jeść!" i przystąpiła do konsumpcji. Mądre dziecko! :)
Po chrzcinach. Młodzi kompletnie zdezorientowani chodzili w kółko i powtarzali "vodka? vodka?" :)
Papa chrzestny i córa chrzestna. Pawliku, jak ja Ci współczuję tych przyszłych wydatków... :)
Marysia und Brzoza.
Rozkoszna Alinka.
Wracamy coś zjeść i wypić. Chłopaki wciąż przeżywają gimnastykę, jaką im zafundowano w kościele. Wstań, kolanko, wstań, dwa kolanka, znak pokoju, padnięcie krzyżem, wstań, kolanko...
Młodzi od tyłu. Panny z poważnymi zasobami pieniężnymi i chętką na któregoś (a może dwóch na raz? policzę hurtem) proszę o kontakt. Się zaaranżuje jakieś małe tet-a-tet :)
Christos. Zwyczajowo aparat jakoś nie mógł na nim złapać ostrości. To przez żel :)
Gruppenfoto. Za dużo, by wymieniać...
Gruppenfoto ciąg dalszy.
babcia Wula i nieodłączna faja.
Porczyn tym razem jakby mniej spięty. Marysia zaczyna się luzować. Na wysokości drugiej flaszki ponoć zaczyna opowiadać najfajniejsze kawały :)
Czyżby mały romansik? ;)
Christos, babcia Wula (plus oczywiście faja) i ciotka Basia. Na pewno gadają o rynku nieruchomości czy czymś innym równie pasjonującym :)
"Wszyscy razem w jednym rzędzie"... O ile dobrze zrozumiałem, to babcia i dziadek Ani. Pozdrowienia!
Młodzież pierwsza garnęła się do kieliszków. Najpierw jednak trzeba wciągnąć coś tłustego. Nie można pić tak na suchy żołądek. Wyściółka tłuszczowa być musi! Więc czekamy na pyszny rosołek...
Dziadek Marek i dziadek Tomek.
Porczyn i Pawlik. Coś Wam powiem, te chłopaki mają klasę. To nie jakieś tam obszczymurki jak ja ale biznesmeny pełną gębą. Krawaty, laczki jak się patrzy, ładne okularki... Ale za to ja mam Maka! :)
Brzoza. Im jaśniej, tym jest brzydszy :)
Chłopaki dostali wyproszony skrawek jedzeniowej normalności w ich mniemaniu: sałatkę grecką. Feta, oliwki, te sprawy... Udokumentowane. Tak samo jak i to, że pyry wciągali aż miło patrzeć.
Dziadek Marek i dziadek Tomek niszczą kurczaka.
Ciotka Basia w nienasyconym głodzie ściąga ze stołu co w ręce jej wpadnie. Okoliczni współbiesiadnicy ponoć długo ni mogli głodu zaspokoić :)
Rzut oka na zastawę stołową.
Alinka i babcia Wula. Babcia chyba jakieś nudy opowiadała bo sennie się Alince zrobiło :)
Siostra Ani - Justyna. Pokaż dziesięć podobieństw :)
Druga siostra Ani - Marta.
Siostry gadają, okoliczności przyrody piękne ale zwróćcie uwagę na wyraz pyska mojej żony. Ona praktycznie tego ptysia Ani z talerza już zjadła :)
Marysia i Porczyn. Ładnie, elegancko, z kulturą...
Christos i jego nieodłączne skręty. Matko jakie toto włochate...
Dimitris w pozie mogącej oznaczać "dam ci zaraz z basi" albo "masz rozpięty rozporek matole". Załóżmy, że to o tę pierwszą pozę chodzi :)
I znów dziadkowie. Buteleczka powoli się opróżnia...
Babcia Wula zasłania się przed kuszącymi ją ptysiami. Mając tyle w pasie też bym się zasłaniał :)
Wujostwo w przerwie konsumpcji.
Doropha dopadła Alinkę. Tak żonek, za niedługo czas sobie sprezentować takie małe, a co!
Majusia i Ninka. Trochę sztywno to spotkanie ich wyszło ale jestem przekonany, że gdyby dać Nince nieco czasu, to rozkręciłaby tę wstydliwą Majkę równo.
Moja żona. Bez żadnych wątpliwości to ona. No przecież musiałem za nią wyjść :)
Fotka poniekąd rodzinna. Obcy element, czyli Alinka, już za niedługo będzie u nas spędzała sporo czasu w ramach rodzinnej wymiany dzieciaków. BTW, Majka strasznie polubiła małą i nie mogła się od niej odlepić. To dobrze wróży na przyszłość :)
Ninka, Maciek, schowana Maja, ukryta Alinka i Doropha.
YEAH! Tę fotkę lubię! Dwa księżyce w pełni :)
Marta, papa CoSTa i banda dzieciorów. Tak, to oni będą w przyszłości robili na nasze emerytury :)
Starszyzna na fajce.
Wujo odleciał gdzieś w niebyt. A mówiłem, by z tą Colą nie przesadzał! :)
Brzoza dzieli i rządzi!
Christos łapie klimat. Trzeba przyznać, że nie opuścili ani kolejki a trzymali się pod koniec o niebo lepiej ode mnie. Cóż, czas umierać...
Alinka idzie spać.
Cudna Ninka. Strasznie mi się ta mała spodobała. Żywe sreberko i strasznie sympatyczna.
Maciek. Ten koleś nie żartuje. Jest MROCZNY! Ma to nieco po tacie ale tylko nieco - Jaro to kolo nie z tej ziemi, dla któego wódka to prawie woda. Prawie, gdyż zazwyczaj woda nie bywa pita aż tak zimna. Anyway - Maciek jest MROCZNY.
Brzoza, w przeciwieństwie do Maćka, nie jest mroczny. Jest pocieszny. I fatalnie ogolony (bo gorzej nawet niż ja) :)
Pijem!
Chrisotos po kilku większych wódkach. Wyluzował nam się brat cioteczny :)
Pawlik zrzucił oficjalne wdzianko i przystąpił do dzieła konsumpcji alkoholu.
Porczyn też we wdzianku luźniejszym. Krawat i wódka jakoś nie pasują do siebie jak widać :)
Dziadek Tomek w całej swej okazałości.
Kurczę, tak patrzę na czasy zdjęć w EXIFach i wychodzi mi na to, że ci kolesie godzinami całymi siedzieli przy stole i robili porządek w pobliskich butelkach, talerzach, miskach i dzbankach. Twardzi zawodnicy.
Nasza mała, słodka, śliczna i najładniejsza pod słońcem córeczka. Każdy, kto twierdzi inaczej i jest ode mnie słabszy - ma bęcki :)
Christos, Doropha i Dimitris. Żona jak zwykle dba o swój interes i flachę trzyma jak należy. Dzieli i rządzi niczym nieco wcześniej pokazywany Brzoza :)
Piękna i bestia. Albo - jak mi tu żona przez ramię podpowiada - bestia i bestia! Z tym, że ta druga to gruba bestia! Mamy chyba jakieś kompleksy :)
"Całe stado nawalone..." że zacytuję klasyka :)
Impreza skończona. Zbieramy resztki. Wiele nie zostało...
Dzień następny, ranek. Doropha udaje, że chce jej się sprzątać. Ja siedzę i nawet nie udaję, że udaję, że mi się chce. Oj, skromny mam trening niestety :/
Majusia poranna. Jest słodka :)
Historyczna fotka. Dimitris męczy Alinkę i wydaje mu się to podobać! Nie ma strachu o okulary. Warstwa świeżego żelu trzyma wszystko, co przylgnie na dłuższy moment do głowy :)
A to już działeczka teściów mojego brata czyli rodziców Ani. Dobrze się sukinkot wżenił ;). Na owej działeczce zrobili nam śniadanko z grilla i w ogóle tam mieliśmy sobie odpoczywać. Pogoda była słoneczno-deszczowa, jedzonko było smakowite a papa CoSTa wsiadł do bryczki, na którą nigdy go stać nie będzie. Wzruszenie i nabożną cześć czuję do dziś :)
Oto fura, na którą nigdy mnie stać nie będzie :/
Koło fury, na którą nigdy mnie stać nie będzie, tańcuje sobie Majusia. Między innymi to przez nią nigdy mnie nie będzie stać na furę, na którą mnie stać nie będzie. Ale za to jak ta mała tańcuje! :)
Pawlik i Brzoza pokłócili się o jakąś pierdołę. Wódka jeszcze do końca nie wyparowała. Poszli na solo... Nieee, żartuję oczywiście. Czyż można tłuc się przy furze, na którą nigdy stać mnie nie będzie? :)
Babcia Wula. Po prawej widać kawałek koła fury, na którą nigdy stać mnie nie będzie.
Działka teściów Brzozy opiera się o rzeczkę. Piękne okoliczności przyrody to wspaniała sceneria dla fury, na którą nigdy stać mnie nie będzie.
Jemy, przekomarzamy się, gadamy... W tle fura, na którą nigdy stać mnie nie będzie.
Christos cośkolwiek zaspany i zmęczony :). Gdyby obrócić aparat o 180 stopni, to mielibyśmy piękny rzut oka na furę, na którą nigdy stać mnie nie będzie.
Przepiękna typowo grecka poza: mangas (cwaniak) sięgający po kawę. Ciemne okulary, długi wysięg, powolne ruchy, luźna sylwetka... Bardzo to greckie! O, tacy kolesie miewają fury, na które nigdy stać mnie nie będzie.
Alinka i Marysia. Od wczoraj nierozłączne :)
Papa chrzestny i chrzestna córa. W tle fura, na którą nigdy mnie stać nie będzie.
Zwei papas. I pomyśleć, że to małe i różowe już niedługo będzie tymi dwoma lujami komenderowało jak chciało.
Dwa wariantuńcie :). Nie wiem co tam sobie głupole gadały ale widać, że polew miały z tego niezły. Kurczę, taka huśtawa by mi się na tarasie przydała. trzeba będzie o tym pomyśleć...
O, znów dwa księżyce w pełni :). Bardzo do siebie aparycją pasujemy. Alinka okrąglutka, ja okrąglutki...
Majka czyści sobie nogi, którymi wlazła w m.in. kawę (tak, to dziecko ma dziwne moce). jak widać - robi to z wyjątkowym zacięciem :)
Żeńskie grono się spotkało. Pośrodku teścióweczka mojego brackiego.
Papa CoSTa znużony wódką i ciężarem swojego ciała wypoczywa sobie na huśtawce.
To różowe to chyba moje dziecko. Tylko czemu aż tak różowe???
Da Majek ma nieco mniej ambitne plany względem furek i jej wystarczy fura wujka Brzozy. Tu w klasycznej pozie zwanej "zimny łokieć".
Moja żonka tego dnia ubrała się w czernie. Wszyscy myśleli, że to dlatego, by być elegancką i ładną. A gdzie tam! Na czarnych spodniach nie widać, na czym się tak właściwie usiadło... A znając Dorotkę, siadała na zapewne różnych rzeczach :)
Moje laski koło fury. Na tę może będzie nas stać po kilkunastu latach ciężkiej pracy. Kto wie, może dostanę kiedyś tę podwyżkę...
Właściwie dziecko na właściwym miejscu. Wszędzie dobrze ale na brzuchu u taty najlepiej. To właśnie dlatego zapuściłem przed porodem Majki miłe i miękkie brzuszysko. Teraz myślę chyba o drugim maluchu a z rozmiarów brzucha sądząc, to chyba nawet o bliźniętach :)
Dorotka i Majusia.
Młodzi, przystojni, wprost ze środka Aten do polskiej dziczy. Christos przeżył szok widząc mnie żującego szczaw i zaproponował pół okolicznego lasu do zjedzenia. To przerażające ale ci kolesie umarliby z głodu stojąc koło gotowych do zbierania ziemniaków :)
Idziemy we wieś. Pod koniec pobytu na działce zebraliśmy na wycieczkę nieco dalszą i zwiedziliśmy okoliczną wioseczkę. Szczerze mówiąc - tylko jedna naprawde fajna laseczka śmignęła koło nas na rowerku. Reszta przeciętna. Panowie jakoś bez wzruszenia je oglądali :)