Tulipany Mamy o poranku
Ziiiiimno - por. agrowłóknina... ;)
Poranek powitał nas siwym mrozem (na posesji Sąsiada; nasz już wygrzało słońce)
I co z tobą będzie, brzoskwinio? :-?
Moje cyklameny urodzinowe dla Mamy wciąż zyją - zaskakująco, po miesiącu... ;)
A to drewniany kościółek w Wojniczu - dawniej był to macierzysty dekanat rzymsko-katolicki
Zaglądam na cmentarz, bo niezbyt daleko, nigdy nie byłam a słyszałam o prężnej działalności odnowicielskiej lokalnej społeczności i kilku imponująco-historycznych nagrobkach
Te niebieskie tablice informują, że i kiedy odnowiono (gł. z kwest)
Na drugą stronę - to już dolina Dunajca jak żywa ;D
A to już główny kościół Wojnicza - ten "dekanalny"
O, Bukowiec... Tato tam dojeżdżał na zastępstwo przez jakiś czas...
Ryneczek w niegdyś znaczącym miasteczku Wojnicz
A to już Dębno (moja gmina aż do 1999) - gotycki kościół Sw Małgorzaty
W sąsiedztwie - gotycko-renesansowy zamek - rezydencja typu palazzo in fortezza. O Jakubie z Dębna i innych ważnych właścicielach uczą na historii. Gdy zaszłam - zamek przygotowywał się do wizyty ambasadora Meksyku ;D
Kościół w koronce pąków
Pędzę do zamku, bo czasu mam bardzo mało (wybitnie przelotnie-pobieżnie-przejściowe te wyzyty po wieeeelu latach). Naprawiacze dziur - nie bez kozery; przyblokują mi drogę powrotną na całe pięć minut (i przez to spóźnię się - niegroźnie, bo minutkę - na umówioną godzinę) :D)))
Wejście...
Strona północna i słynny cis przy wejściu. Musieliśmy w podstawówce znać atrakcje tego miejsca na pamięć... ;D
Dziedziniec. Atrakcje teatralne, turnieje rycerskie, etc., ubarwieją sezon turystyczny...
Północny zachód
Zachód
Południe...
Zerk na kościół
Ku fosie. W zamku odbywają się regularnie paradne śluby cywilne (za większą opłatą, niż w ładnym USC, wciąż popularne, nawet gdy dublują niepotrzebnie kościelne) - byłam tu więc na fajnej uroczystości Przyjaciółki; 13 lat temu, dokładnie w porze moich kwietniowych odwiedzin, zażyczyli sobie takiej ceremonii Brat i Narzeczona... ja byłam obecna tylko miesiąc później, na kościelnym (Anglia!), ale wideo wciąż cieszy oko...
Przejścia takim mostkiem nie zaniedba żaden - nawet najbardziej amatorski - realizator wideo
Fosa raz jeszcze - że taka głęboka
Przy spokojnej dróżce odzamkowej, 'na znaku' stopu, naprzeciwko cmentarza - krzyż wypadku komunikacyjnego... :(
Kaplica cmentarna
Na parkingu za moimi plecami czeka niemożliwie nagrzane autko...
Tulipany Mamy o południu (naczynie, w którym rośnie pietruszka nie należy do urodziwych ;)))
Chwila oddechu po południu - tu dzwonię do Realowego Odpowiednika PAKa :)))
Za plecami mam (czyli na północy)... - fotki oczywiście już po skończeniu rozmowy; synchronicznie się jeszcze, póki co, nie da ;D
Okropne ślady wielkiego traktorzyska
Ktoś musiał podejrzeć moją galerię z lutego, gdy szukałam pomnika i nie znalazłam ;))) Teraz nie sposób przeoczyć, tak jest bogato oznakowane...
I jeszcze jeden znak przed wejściem z polanki w las
Jestem zaskoczona, że to w sumie tak daleko od katastrofy. I na terenie innej wsi...
Obok, po lewej, drugi kamień i krzyż. Ciekawe, czemu?...
W takim wąwozie-dolinie; pomiędzy dwiema górkami
A tu samo miejsce katastrofy - w dzieciństwie znacznie wyraźniejsze, teraz się zatarło
I triumfalna wiosna, i ambonki łowieckie...
Na południowy wschód - Pasemko Mogiły i okolice Jamnej oraz Grupa Jaworzyny z przedgórzem Beskidu Niskiego, gdy lepsza widoczność
Wracam do okolic dróżki dopomnikowej z dwoma znakami ;)))
I Biała Droga... Jeden z mitów i atrakcji dzieciństwa, gdy nie była jeszcze tak 'wybrukowana' (unijny asfalcik mają rzucić)... ale kurzy jak za dobrych lat! ;D)))
Nasze brzózki mają 2 lata. Dają sobie świetnie radę, ale Mama zarządziła antychwastowe zabiegi pielęgnacyjne - ostatnie, miejmy nadzieję ;))))
Tu radzą sobie nieco gorzej: na mokrym; pogranicze brzózek i sosenek "Taty"
Sosenkowa zeriba się wali; trzeba usunąć w najbliższym czasie
Brzeg sosenkowy ma też modrzewie - pachną pięknie i wyglądają jak... niedzielny spacer do lasu z Tatą (i zrywanie ich gałązek z pąkami igiełek "do flakonu dla Mamy" ;D)))
Wał, Lubinka, itp towarzystwo zadunajeckie
I ślady mega-traktora. Pomyśleć, że 30 lat temu ludzie bali się nawet ursusa C330 - że ciężki, zatłoczy, ziemię zakwasi... ;)))
Dla oddania proporcji - kładę na wygniecionym śladzie jedyną rzecz, jaką mam przy sobie (oprócz telefonu)
Tu post scriptum (fotografum ;D) - minął tydzień, Marek już włożył ogarek, o poranku jest +5C a nie zero ;)))))) ; trawa przystrzyżona po raz pierwszy w sezonie...
Tulipany przekwitły albo prawie...
Za to w najmniej oczekiwanych miejscach zrywają się do lotu pachnące żonkile...
Kwitną czereśnie, ale ponoć w ulach cicho przez te chłody nocne...
Wojnicz - domki naprzeciwko drewnianego kościółka...
I okolice katastrofy samolotu zrzutowego 1944
Ku ostatniemu wzniesieniu Pogórza Karpackiego...
Nawet pod tym wzgórzem jest teraz strzałeczka "do pomnika"
Znajoma figurka (po powstaniu styczniowym ufundowana) ma dziś także naręcza żywych kwiatów...
Przez las, otulający szczyt grzbietu nową zielenią dochodzimy na skraj sąsiedniej wioski (południowy wschód)
I powrót - znów widok na południowy zachód
Ten seledyn był dokładnie taki...
Do tego upał... Nawet chwilowy cień młodej brzozy przynosi ulgę
Kot uwielbia o tej porze roku wylegiwać się na agrowłókninie (młoda kapusta jest nią otulana by szybciej rosła przed wysadzeniem 'w pole')
Pąki azalii... Dużo ich...