W zeszłym roku załapałam się na azalię... Teraz przekwitła, a startuje rododendron...
Te pnącza robią wrażenie dwa razy do roku - bo też późną jesienią, swymi ażurowymi kulkami...
Tło ostro... ;)))
Obiekt ostro...
Irysy "przy górce" dopiero startują...
Z balkonu poddaszowego po raz pierwszy...
Inspekcja brzózek - rosną jak na drożdżach
Pomidorki...
W ostrym słońcu zza grafitowego chmurska zerkającym
B ozdobiła żywopłot garnkiem i swymi najlepszymi "trainers" (słońce - trza suszyć! ;))) a potem się wzięła za pstrykanie... ;D
Z balkonu poddaszowego
Słońce... inne oświetlenie
Pikan ma kontuzję łapy... Ale na inspekcję brzózek i sosenek za nami poleciał... ;)
Czchów obchodził w ubiegłym roku 800-Lecie. Ryneczek o średniowiecznej proweniencji, w stylu Lipnicy, Lanckorony, Ciężkowic... Tu pobierałam (od Taty) pierwsze wykłady nt założeń achitektonicznych miast średniowiecznych, "lokacji na prawach...", etc
Estrada...
Jezioro Czchowskie - widok na pn, ku zaporze
Ileż ja się razy przeprawiałam tym promem - z Tatą, na skuterku - ... i drugim, w Piaskach-Drużkowie, poniżej Zapory!...
Ponad promem do Tropia - warownia Tropsztyn (i też flaga potężna powiewa ;)))
Myszkuję po pokładzie promu zanim odbije... ;)
A na drugim brzegu słynny romański kosciół Tropie i pustelnia Andrzeja Świerada
Tropsztyn et al - podróżni z centralnej Polski nie mogą się dość nazachwycać (i nadziwić, że mając takie perełeczki, szukamy wrażeń za granicą ;D)))
Idzie sikawica... Zmykam do J (czyli w kierunku chmury, ale prawdziwą ulewę przeczekam na parkingu, oczekując na koniec Maminego konferowania)
...w domciu... - własnym - po zaskakująco sprawnych, szybkich i suchych jazdach, all things considering