'Dość' ranną porą (zwł. jak na sobotę ;)) z Zawadki na południe - ponad mgłami panującymi w dolinach
Dużo śniegu - nowego też (a nawet Pcim, parę km na pn wschód, raczej brązowy, niż biały... nie mówiąc o Myślenicach... nie mówiąc o przebiśniegowo-krokusowym Krakowie)
Ręce marzną bo się już dawno odzwyczaiły od takiego mrozu - to jeszcze szybciutko Babia na horyzoncie - akurat troszkę oświetlona porannym słońcem.
Opatulone na noc przednie szyby seicento - skąd my to znamy?! ;D A pan spotkany parę metrów wyżej w końcowej zatoczce drogi (białej, oblodzonej) mówi - na pytanie, czy to już koniec, bo B pamięta, że było jeszcze w górę - "wyjedzie pani, wyży, pewnie że wyjedzie, ino łańcuchy trza założyć". Hmmm... kiedy to i gdzie ja ostatnio widziałam łańcuchy?... :roll: (nb te wszystkie dróżki o kierunku "wyży" to mi na wąskie wąwoziki do posesji wyglądają ;D)
Zjazd z Zawadki na dół, ku Tokarni i Krzczonowowi. Pan w zatoczce - pętli końcowej mówi-pyta: "A w Krakowie godają, że śniga nima?". Ja, że i w Krzczonowie prawie wcale... (z 5 km w dół i na wschód)
A oto już Tokarnia - parafia Zawadki. Mróz - jak się rzekło - spory... Są i prawdziwe horrory... "Co się stało z drewnianym kosciółkiem?" - pytam przechodzącą gejszę. "Przeniesiono... nawet nie wiem, gdzie... Bo ja nie stąd jestem..." - odpowiada opatulone bóstwo poranne
Taaak - budowla jak się patrzy (lepiej odwrócić wzrok...) A tylko 10 lat temu... aż 10 lat temu zaczynałam stąd polskie powitanie gór po 3 latach w Anglii. Niedzielą Palmową, słynną w Tokarni. To se ne vrati, ne vrati, ne vrati... - jak widać :(
Nnnnno... dawniej na tytuł i opinię sanktuarium to jednak trzeba było se zapracować...
Każde drzwi nowo-kościelne to teraz drzwi gnieźnieńskie...
Tyle zostawili... :(
...I mgła... nie to, co w górze przed chwilą... A Frasobliwy przytłoczony inwestycjami nieruchomosciowymi...
Przez Łętownię, po drogach z horrendalnymi dziurami (pusto, można slalomować), przez przełęcz bardzo zamgloną (przeciwmgłowe w akcji) wpadam na chwilkę do otulonego mroźną mgłą Jordanowa...
Jordanów - Rynek. Okropnie dużo śniegu - starszego i nowszego
W drodze powrotnej do Tokarni i Skomielnej przez Łętownię. Tu - przełęcz (Wichrowa, jak czytam z mapy)
Wichrowa na stronę Łętowni
Wichrowa- mgłowa (kierunek pn-wsch; śniegu na tyle dużo, by z powodzeniem usprawiedliwić nazwę miejsca). Marcowe słońce powoli nakłuwa tuman...
A tu już wysoko w Bogdanówce k. Skomielnej Czarnej - w zasadzie blisko Koskowej Góry. I warunki takie... powiedziałabym... zimowe... ;D
Zawracam gdy tylko pojawia się możliwość - w dół do Bogdanówki
Idylla - parking narciarski pod wyciągiem w Bogdanówce w pełnym słońcu, przyprószony nowym śnieżkiem
Tuż pod stokiem są nawet domki do wynajęcia...
Talerzyk i ratrak... Ani żywej duszy (jeszcze) - ale robota wykonana
Stok gładziusieńki... - "sztruks", mówią na takie przygotowanie w Towarzystwie J
Przygotowany... oświetlony... We dnie i w nocy
Po drugiej stronie...
Szkółka i wypożyczalnia. Pół minuty później dzwoni telefon, który oznacza natychmiastowy powrót... Nb: http://basiaacappella.wordpress.com/2009/03/19/to-tylko-taki-wstep-byl