Wrzesień, cudowny wrzesień w cudownym Krakowie pod cudownym Wawelem ;)))
...i na jeszcze cudowniejszym Zakrzówku... ;P
Maraton Podgórski czy cóś takiego...
...i łasiczki raz jeszcze
Strasznie dużo wesel... Przy kryzysie ;)))
A to już niedzielny poranek. Słopnice Królewskie. Łokietek zakładał, nie byle kto. Ale kościółek późniejszy. A buduje się nowy, betonowy.
Do Limanowej za chwilę pojedzie ten wieniec. Na mszę główną odpustowo-dożynkową
Przełęcz Słopnicka a nad nią Mogielica
Żadnie krowy nie muczą tak pięknie jak polskie. Widok bardziej ku pn, na drugie Słopnice, z już dawno murowanym kościołem, nie dopiero w budowie, jak w tych pierwszych ;)))))))
Mogielica coraz ładniejsza z drogi na Cichoń. Tu mnie dopadł telefon (Realowego Odpowiednika) PAKa...
Gorc, Turbacz od północy. Lubań jest na lewo, w słońcu - więc nie wyszedł
Straaaaasznie dużo grzybów
recytuję sobie "Grzybów było w bród" z Pana Tadeusza bo mi się natręci, że aż strach (trza się nie było uczyć na pamięć aż tylu fragm. z Epopei Narodowej! ;)))) )
Ten pogryziony jest najładniejszy...
Kania... (bez dżdżu)
Modyń... zdobędziemy ją w upale. I Pasmo Lubania
Ładnyś, dziewięćsiłku...
Ku przełęczy Między Cichoniem a Ostrą zdążam. I ku Ostrej.
"Typowe" dziewięćsiły
Na północ czyli ku Jaworzowi i Sałaszowi
Mlecze we wrześniu
Nad samą przełęczą
Jestem tu po raz pierwszy w życiu, mimo, że to tak blisko od moich stron...
Jest naprawdę upalnie... Jak na poranek drugiej połowy września. Albo to ja idę tak szybko...
Wierzchołek Ostrej. Zarośniętej, jako i Cichoń i Modyń (będzie)
Z powrotem na Przełęcz, i ku południowym górkom znaczniejszym ;)
Na północny wschód czyli za siebie...
Przełęcz z drogi na Modyń
Mogielica, królowa Beskidu Wyspowego
Wierzchołek Modyni...
Coś to te Gorce zanadto z boku (uuuuupał już prawdziwy, nie antycypacyjny) - zeszłam o ok. 5 km za daleko na południe w stos. do planów (do Zbludzy a nie Zalesia)
Ale ładnie jest. I śliwki można podjadać...
To teraz tuptamy pod górkę w upale, ruchliwą drogą (auto mam na Słopnickiej)... pięknie jest...
No, wreszcie widać kościół w Zalesiu, koło niego będzie droga w lewo, skąd tylko niecałe 2 km do autka. Jestem wycięta do tego stopnia, że odpuszczam Mogielicę, która też była w planach
Na południe czyli ku rozświetlonemu Lubaniowi z Przełęczy Słopnickiej
A to Modyń z końca drogi jezdnej ku Mogielicy (daaaleko da się wjechać i w zasadzie mogłabym się 'kopnąć', ale... odpuściłam ;( )
Żmiąca... Miejsce ostatniego działania zawodowego Taty. Jestem tu autkiem, którym wyruszył do domu rankiem w listopadowy poniedziałek, po niedzielnej próbie i noclegu. We wtorek wieczorem odwołano Go do innych chórów...
Wąska dolina pod Jaworzem i Sałaszem (Pasemko Łososińskie, wschodni Beskid Wyspowy)
Kościół w Żmiącej uderzająco podobny do naszego, w rodzinnej parafii... założenie, proporcje, niektóre elementy wystroju...
Proboszcz, który mi udostępnił świątynię mówi do mnie i do kolegi (którego uczy internetu; obaj starsi goście): pan M pracował tu tylko kilka miesięcy, a zrobił więcej, niż inni za dziesięć lat, prawdziwy organista z powołania!...
...na chór...
...i słynne pstrągowisko... jak festyn
Bardzo godny upałek...
Zaiste kucyk na swobodzie...
Kucyk objuczony
A to już drugi zbiór truskawek Mamy. Prohibited, bo właśnie popryskała przeciw chwastom... ;(
I znów Zakrzówek
...i Kopiec Kosciuszki z niego
I skałki w okolicy Pomnika Presleya
...i Wawel z okolic Zamkowej...