Ciągle pada...
Albo - mniej pada...
Do Tuchowa dojeżdżam przed ulewą poranną - to już poooomszy (widok z klasztoru redemptorystów w kierunku miasta)
Te schody... jedna z atrakcji dziecięcych wypraw
5 lat temu było stulecie koronacji, o czym informują plansze
Wnętrze mi nie wyszło, mimo trzech powtórek
Cudowny obraz tam świeci (główne sanktuarium diecezji tarnowskiej) - reprodukcję można zobaczyć np tu: http://basia0acappella.wordpress.com/2008/08/14/do-pana-jasia/
Dziedziniec...
I ołtarz polowy
Dróżki różańcowe zbudowano
Tam, znad Wojnicza i Tarnowa, idzie czarna chmura
Nieostro schody z powodu przedulewowego pośpiechu (pompa przydybała mnie w mieście w drodze powrotnej - dlatego Tuchów nie został tym razem obfotkowany)
Gromnik - kościółek Św. Marcina, koniec XVw
Ha, rano ruch był niewielki; drogi dobre (w budowie chodniki, zwł. na trasie Zakliczyn-Gromnik) - to i przejechałam szybko te 40 km...
Pomiędzy starym a nowym kościołem mamy piękne zbocze zagospodarowane roślinnością (wypielęgnowaną) i planszami kilku cykli tematycznych
A z nowego kościoła wychodzi procesja eucharystyczna oktawy Bożego Ciała... Kurrrczę, msza musiała być o siódmej albo wcześniej, bardzo dużo ludzi, z 15 "feretronów" (figury i chorągwie niesione w procesji) - B jest pod wrażeniem, choć sama zdążyła na szóstą - daleko od domku...
Kamienie drogi krzyżowej mają wmurowane mniejsze kamyki z różnych słynnych i swiętych miejsc
Oba kościoły... tylko ta szopa-stodoła pomiędzy nimi troszkę szpeci...
Za planszą park gromnicki - w budowie-remoncie (renowacji?... ;))
Lusławice
Sfrustrowana niemożnością dostania się za mury Rezydencji - zanuciłam tu sobie "Pole pole, łyse pole ale mam już plan..." ;) Nie takie łyse - ładna trawka zasiana i to wypasione ogrodzenie! ;P
Mury (jeszcze-ariańskie) Pendereckowa Głównego
Grabowy żywopłot strzeże dodatkowo prywatności
Po prawej - nowa część imponującego projektu drzewnego - zabytkowa architektura zupełnie znikła za krzakami...
Brama główna. Negocjacje z trzema ogrodnikami, pracującymi w zasięgu kontaktu głosowego w gł. alejce, nic niestety nie dały... Było do przewidzenia, ale przynajmniej próbowaliśmy...
Ten piesio łasił się do mnie przez cały czas obchodzenia, kukania-do lusławickiej posiadłości
Spod Reformatów zakliczyńskich widok ku klasztorowi Bernardynek w Kończyskach
Cieeemno... (Pierwszy klasztor Reformatów na ziemiach polskich (Z.Tarło 1622))
Z dziedzińca gospodarczego
Widać drugi kościół zakliczyński - ten "miejski" i jedynie-parafialny aż do zeszłego roku
Ale teraz parafie są dwie - i faktycznie i formalnie
Tu śpiewaliśmy z chórem Taty - i był to drugi punkt, (po pra-parafii, PU), w naszym dość bogatym, okolicznym wieloletnim tournee. "TU" znaczy oczywiście w doskonałym akustycznie (jak na nasze potrzeby) wnętrzu
Fundator Tarło oczywiście...
Wszyscy zwracają uwagę na sklepienie beczkowe i jego polichromię, a ja miałam zły dzień fotkowy (psucie ujęcia za ujęciem, jakby sama ciemna i 'zaparowana' pogoda nie "wystarczyła" ;D) Stąd do publikacji nadało się tylko ujęcie całości gdy po_o_omszy zgasły już wszystkie światła...
Przed tą grotą w Boże Narodzenie ustawiana jest żywa szopka
Legendarne lipy się "wykruszają"...
A to już zakliczyński Św. Idzi, Opat
"Miejski" kościół zakliczyński niestety zamknięty
"Perła baroku"...
Równina dunajecka i wzgórze melsztyńskie po drugiej stronie (to z lewej)
Miasteczko ślicznych (i mniej) domków, ratusza, tradycji targowych, etc.
Z zegarem słonecznym...
Pomiędzy kościołem a rynkiem - chyba najefektowniejsza ulica... "małomiasteczkowość małopolska" w pigułce
Pomnik na rynku zakliczyńskim
Ratusz i sławetny "jarmak" - akurat trafiłam na środę!...
Wędkarstwo kwitnie w okolicach niedalekiego mostu w Roztoce na Dunajcu
I panie z mlekiem prosto od krowy...
Szkoła (w rynku)
A w XXI wieku dziatwa oblega pizzerię... Poza tym ma spowiedź przedwakacyjną i kto wie, czy nie krótkie rekolekcje; jest uprzejma informacyjnie i bardzo często mówi "dzień dobry" nieznajomym turystkom...
Ciężkowice, Zakliczyn, Czchów, Lipnica Murowana, Lanckorona... W tym roku nie odwiedziłam tylko Ciężkowic (ale mam w planach!)
Tu był stary drewniany most spinający Melsztyn z Zakliczynem (pośrednikiem - wieś Wesołów). Jedyne dwadzieścia jeden lat temu widziałyśmy jeszcze z Przyjaciółką podczas przejażdżki rowerowej* drewniane słupy-pale w rzece. Teraz wszystko zarosło... *Ha, kilkadziesiąt kilometrów liczyła ta wycieczka...
Droga też zarosła... Przed moją pierwszą wyprawą do Tuchowa umówiliśmy się z Tatą, że dojadę autobusem do Zakliczyna i dojdę do Kończysk, dokąd on miał dojechać (skuterem jawa) prosto z pracy - robił akurat inwentaryzację w sklepie GS w Lusławicach. Pasażerowie wychodzili z autobusu i pokonywali stary, drewniany most pieszo. Następnie ruszał pusty pojazd, zabierał ich na "drugim brzegu" i po 2-3 km docierał do Zakliczyna. Byłam małą dziewczynką i wszystko to wydawało mi się niesłychanie emocjonuące i 'przygodowe'...
Baszta melsztyńska na lewo od słupa el.
Zakliczyn ledwie dziś widoczny spod "starego mostu" w Wesołowie. Zawsze mi się to miasteczko kojarzyło z satyrycznym ujęciem Krasickiego. A targ środowy w rynku był prawzorem wyobrażeniowym dla reymontowskich "Chłopów"...
Melsztyn - restauracja "Podzamcze" przy przelotówce
No to w górę...
Pasmo Mogiły (Wiatrowicko-Dzierżanińskie) po drugiej stronie Dunajca... i sama rzeka
Ku Roztoce i ledwie widocznej sugestii "nowego mostu" za wzgórzem Zawady Lanckorońskiej (ładny mi nowy, ze 30 lat już ma! ;D))).. Niektórzy zwą ten przesmyk "trzecim przełomem Dunajca"
Zarośnięte niemożliwie... A taki super był stąd widok! Stromy, spektakularnie malowniczy i dość rozległy, mimo przewężenia przełomu
Jeden z niewielu prześwitów na pd
Może to słynna grota-tunel do dna Dunajca i do Zakliczyna?... ;)
Niskie okolice zamczyska... Łaźnie chyba
I resztki baszty - po raz pierwszy. Tyle zostało ze słynnego gniazda Leliwitów
Plus atrakcja dnia - przepyszne czereśnie trzech gatunków - zatrzymują mnie na całe 10 mins
Ku Czchowowi... W prześwitach drzewnych widać rzekę
Charzewice albo Gwoździec
Mogiła, pasemko w Pogórzu Karpackim, słynne z wojennych walk Batalionu Barbara AK
Ech, czereśnie, wakacje, Dunajec!...
Rożek księżyca prawie na rogu baszty (z lewej) :)))
Odwrót...
Jakże ona się nazywała, ta restauracja?... Dostała niezły facelift! ;D))))
Złota - zabytkowy (XVIIw) Św Michał Archanioł
Ulotka Wielkiego Odpustu w Tuchowie - co roku od 2 do 9 lipca
Maki wzdłuż naszego pola
Rzodkiewka urosła jak karpiele albo rzepa pastewna. Ale przesmaczna jest i zupełnie nie włóknista
Pomidorki oparły się (opryskiem) jakiejś czarnej zarazie, jaka je atakowała 2 tyg. temu
A to już Lipnica Murowana: gniazdo rodu Ledóchowskich, miasto trójki świętych, słynnego konkursu palm, rynku podcienionego, etc.
W rynku panuje Św. Szymon, stąd pochodzący (relikwie oczywiście pod Wawelem, u Bernardynów)
Domki... I droga przelotowa przez rynek, po przekątnej, z efektownym wyjściem ;) w kierunku Tymowej
Sanktuarium Szymona Lipnickiego (trwa nabożeństwo.... wieki trwa... ;))
Św Andrzej
Renowacja prezbiterium
Okolice kościoła... Wszędzie remonty, prace, ulepszenia, upiekszenia... MAŁOPOLSKA!!!
Dalej Św Andrzej
Zdążam do atrakcji dnia - Św Leonarda
Na cmentarzu - perła architektury drewnianej
...od kilku lat na liście UNESCO
I ten dąb... Jak baobab Stasia i Nel ;))))
Dla proporcji - portmonetka i kalendarz
Rzeka Uszwica... Kurrrczę, lubi wylewać... ;(
Wracam. Historyczna szkoła
Przy niej info o słynnych literatach wywodzących się z tych przepięknych okolic... O Brodzińskim słyszał każdy...
I szkoła
Fajna... Elitarna jak w Jukeju
Św Szymon raz jeszcze - w rynku. Za nim Kościół Sw Andrzeja
Budeczka z lodami też podcieniona - wzywa imię święte (nadaremno?)
Galeria lipnicka (środek kadru)
Sanktuarium Św. Szymona - raz jeszcze podchodzę, bo chcę zajrzeć do środka a ci się wciąż modlą, śpiewają... - wiadomo, oktawa Bożego Ciała - lud skrzętny i pracowity także pobożny bywa (zazwyczaj) ;))
W takim razie chodźmy w stronę Tymowej, skąd-żeśmy przyjechali (ale do dworu Ledóchowskich za daleko, trzeba by raczej podjechać)
Skończyli modły...
Ku Wieliczce... Czas ruszać w drogę: spektakularnie malowniczą trasą i w stanowczo zbyt słabych okularach jak na czerwcowe słońce "w twarz" - przed zachodem, ale jakże mocne... ach ta chwilowa ulga leśnych tuneli!...
Mega-rzodkiewki - "prezent" dla J
Post scriptum, czyli temat "prezent" ;D raz jeszcze: Wiozłam tą krętą, górską drogą (up and down, up and down;)) 6x ca 2.5kg truskawek. Przydział dla Blisko Spokrewnionego wrócił do mnie symbolicznie-cząstkowo w piątkowe popołudnie - w tak sympatycznej (i ogromnej) postaci. Aż się zawstydziłam, bo sama piekę i cukierniczę ostatnio znacznie rzadziej, niż jeszcze całkiem niedawno...
Młody mnie zachwyca-zawstydza. Znów ciacho. Mniam!