Ranek coraz późniejszy; wyjechawszy przed czwartą, jestem pod Łomnicą, Kieżmarskim i zdobytą 12 dni temu Rakuską Czubą po wschodzie słońca... Jest pięknie!!!... ... ...
Nieco inaczej wpuścimy światełko... Ten dalej w lewo to oczywiście Sławkowski...
A oto i ono, słońce, piekny dzień zwiastujące!Już całkiem wysoko. Pierwszy września 2009...
Z okolic Chaty Kapitana Raszu, przed Trzema Studniczkami - "święta" góra Słowaków czyli Krywań (2495)... Jestem nieco poniżej 1200 m npm
W kierunku Liptowskich Kop i Tatr Zachodnich... Na pierwszym planie zniszczenia kornikowo-wichurowe (odtąd nieco więcej dokumentacji zniszczeń w okolicach Krywania: http://picasaweb.google.pl/acappellasupernova/SiANaturySiACzOwieka#5378403215491778338 )
Tri Studniczki
Od samego rana zauważam, że coś duża proporcja dzieciów pnie się na tę wielką i męczącą górę. Roughly speaking - na jednego dużego przypada jeden dzieć. Po dwóch-trzech zagajeniach w stylu, jak do tej (w różowym): "Czy taka mała dziewczynka wejdzie na taką strrrraaaszszsznąąąą górę?" ("musi to odziedziczyć po tacie" - odpowiada trzydziestolatek) -- pytam atrakcyjną i elokwentną mamę wprost, czemu dzieci nie w szkole... - i dostaję odpowiedź (o święcie narodowym), która wyjaśnia wszystko...
Na południe - Niżne Tatry...
Skornikowane połacie...
Krywańska Kopa
Wrzosy jak na żądanie... I kolejny dzieć z tatą...
Jak się idzie to drogi ubywa...
Ale góra wciąż wygląda poważnie, wyniośle, osobno...
Kopa nisko za nami... Zaraz będą obie Przehyby
A tu słynne (dla naszego ataku szczytowego z sierpnia '92) źródełko... ostatnie... Trzeba pić i tankować... I zraszać się (choć to znacznie mniej ważne we wczesny wrześniowy poranek, niż było wtedy, na początku sierpnia, przed południem...)
Leci woda... jak leciała wtedy - dziś może większą strużką...
Wielki Żleb Krywański
Trawers Przehybowy, razczestie (szlaków z Trzech Studni i Sztyrbskiego Plesa), Tatry Zachodnie (wyróżnia się oczywiście Bystra)
Trawers do Sztyrbskiego w ciemnościach jeszcze... Ale zewsząd idą ludzie... Tym Żlebem wielkim, nielegalnie też (zwłaszcza później - i do góry i w dół)
Już po wydostaniu się (prawie) na grzbiet Małego Krywania
Duży z Małego...
Pod światło Sztyrbskie Pleso i Jamskie Pleso (bliżej, w lesie). Do tego ostatniego zejdę po czym skręcę w prawo, w Magistralę, by powrócić do samochodu.
Pięknie Tatry Zachodnie...
Pokazują się charakterystyczne granie równoległe: Krótkiej, Wież, Soliska i Furkota, wreszcie Baszt z Szatanem
I Zielony Staw Ważecki. Tak blisko i spektakularnie, że trudno pomieścić... Nad wszystkim - Wysoka (dwuwierzchołkowy dzyndzelek)
Różne załomy i turniczki, zza których się to i owo wyłania - znacznie spektakularniej w rzeczywistości, niż na focie
Mały Krywań już za nami
I już na szczycie... - wgląd na zachód - w głębie Doliny Koprowej
Na pierwszym planie Liptowskie Kopy; dalej od lewej Kominiarski i Czerwone Wierchy, Giewont i przy prawym brzegu Kasprowy. Nad Małołączniakiem Babia, na lewo od niej Pilsko
Goryczkowe Czuby, Kasprowy, Beskid, turnie przedświnickie, Świnica, Zawrat, Mały Kozi; bliżej Liptowskie Mury, jeszcze bliżej stoki Garajowej Strażnicy, i niska Krywańska Grań... Na razie się nie odważam podejść na brzeżek ;)
Orla Perć w całości na ostatnim planie. Dolinka za Kołem i Pusta Dolinka w niesamowitym przeglądzie (z południową ścianą Zamarłej jak na dłoni)... I ten niesłychany dach Koziego Wierchu, widziany "jak od Piątki", ale trójwymiarowo jednak... W środkowym planie Szpiglasowy Wierch i wybijające się "wzrostem" Miedziane. Jeszcze bliżej - więcej Garajowej Strażnicy i Grani Hrubego
Na ostatnim - Gorce. Na prawo od Miedzianego - Cubryna i Mięgusze. Na tle Wielkiego - Koprowy, na którego tle Szczyrbska grań
Ludziów jak mrówków... Staram się jak mogę omijać, ale się nie da...
Na południe... Niżne Tatry; na prawo Podbańskie; blisko - skąd się przyszło
Kędy się pójdzie
Troszkę trzeba pokazać te tłumy... przyjazne, kordialne, piękne, wysportowane (albo twarde, jak starsze panie w sandałach)... Nikt tu nikogo nie podziwia i nie przezywa kozicami (owszem, niżej jakiegoś pana nazwano kamzikiem) - wszyscy chodzą sprawnie, szybko, radośnie...
Czerwone Wierchy i głęęęęęębokie dno Koprowej
Rysy na tle Lodowego... Ten ząbeczek, ostatni na lewo, na najostatniejszym to albo Jagnięcy albo Kołowy... Kołowy raczej... Jagnięcy poza kadrem
O, tu po prawej jest ten gość od nieostrych zdjęć i podstępnego całowania w szyję nieznajomych dam... (=dopiero co poznanych... z narodowości, bo nawet nie z imienia :roll;)). Widok oczywiście na Krywańską Grań i Grań Hrubego...
Znów ku najbardziej oddalonemu (i spokojniejszemu) brzeżkowi zachodniemu góry. Tudzież ku Tatrom Zachodnim...
I na wschód rozłożystej góry, skąd szlak i gdzie tłumy... Piknikujące, zawierające znajomości, pijące piwo, żartujące, fotkujące i lustrujące góry lornetami. Święto narodowe... "Piękne i piękna pogoda - takie sobie sami wybraliśmy" - mówią, gdy im cały składam gratulacje. Tuż przed zejściem ujawni się na szczycie trzech Polaków (i jeden Bawar)... kolejną Polkę spotkam w podejściu, całkiem niedaleko wierzchołka.
Krzyż na tle naszych Buczynowych Turni w Orlej Perci. Na lewo Kozi z Pustą Dolinką, na prawo Miedziane
Ku Podbańskiemu i zachodowi
Niżni Teriański Staw (Wyżni zaznaczony), czyli koniec Nefcerki; prostopadle Ramię Krywania i cała ta niesłychanie ciekawa i malownicza komplikacja największego i najbardziej rozczłonowanego z bocznych ramion tatrzańskich (odchodzi od grani gł. w Cubrynie i - poprzez Koprowy, Hlińską Wieżę, Sztyrbski Szczyt, Hruby, Ostrą, Krótką i Ramię - osiąga Krywań (2495! - niezły koniec bocznego ramienia... tak długiego i skomplikowanego!...:))
... poza tym widać "wszystko": Miedziane, Cubrynę, Koprowy na tle MSW, Jagnięcy i Kołowy na najostatniejszym planie, Rysy między Lodowym a Lodową Kopą ('blizy ku nom', oczywiście), dalej Durny i Łomnicę...
... dalej dwuwierzchołkową Wysoką, z Ciężkim - niższym dzyndzelkiem z jej lewej; poniżej Wysokiej na dalszym planie to małe?... może nawet Staroleśna albo Sławkowski... masyw Gierlachu znają wszyscy... I co na prawo? Kończysta może?...
Tymczasem piknik trwa w najlepsze. Tylko piknikowicze się wymieniają...
Tablica - druga na tym kamieniu... Bo pierwszą fotnięto tylko raz... dla mnie i ze mną w kadrze. I nie wiem, co na niej, bo za daleko, by odczytać... Chyba coś o tym Krywaniu na euromonetach, ale nie na 100%... ;)
Tu natomiast wiadomo dokładnie, co napisano...
Jeszcze raz w głębię południa i ku kulminacjom Niżnich Tatr, skąd Wysokie wygladały tak nieziemsko w krótkie popołudnia (i szybkie słońca zachody) około-sylwestrowych nart na Chopoku 1992/93, gdy Słowacja właśnie się rozwodziła z Czechami...
Jeszcze raz to samo - bo fajnie wyszły turniczki Strażnicy i innych takich...
I Gierlach tudzież zbiegające na pd "granie równoległe", już wcześniej opisane. (A ten pan pije piwo "Bavaria"... i ma słuszne powody... ;))
W dół i na wschód południowy się wreszcie trzeba ewakuować
Rzut oka najostatniejszy...
Zelene Pleso znów...
A wchodzą dzikie tłumy... Teraz to już ławą... Tamci na górze to była poranna elyta... ;D)))
Jak na jakim rajdzie socjalistycznym... ;) Ale czemu się dziwić? - w taką pogodę!...
I schodzi też całe mnóstwo... Na dół - na więcej piwa (kto może), na knedliczki i podróż powrotną do Bratysławy tudzież innych odległych zakątków tego niedużego, górzystego kraju...
Za Przełączką... Początek Wielkiego Żlebu w ujęciu bocznym
Tam pójdę, ścieżką grzbietową w prawo, potem w lewo. Ale najpierw się powyleguję tu niedaleko i wysoko (acz ustronnie)
Ścieżka, którą się przyszło...
Rozwidlenie szlaków i tłumy wszędzie - w Żlebie Wielkim i groźnym też
Piękny! Nawet z tej, nieefektownej strony
Bystra z Błyszczem (na przykład ;)) A na pierwszym planie ścieżka na wyhlad na jedną z Przehyb... (niżnią). Że też nie zauważyłam i nie zerknęłam podczas podchodzenia!... ;(
Tu się wyleguję... ... ... (3h znaczy się ;))
Ku wschodnim Niżnym Tatrom i Kozim Grzbietom nad Popradem (miastem)
Jeszcze raz na zachód
Nade mną i kosówką - Krywań świeżo odwiedzony
Czas ruszać w dalszą drogę... Za siebie raz jeszcze...
Poprad daleko i pogodnie-za-mgłą. Bliżej wieża skoczni w Sztyrbskim Plesie... i miasteczko-kurort
Jamskie Pleso
Magistralą... znów w okolicach chaty Kapitana Raszu. I znów zniszczenia... "calamity", jak piszą... :(((
Dzień się nieco nachylił...
I Krywań pożegnalnie...
I te doskonałe słowackie drogi... Z ocienionymi, bezpłatnymi parkingami... (Rano parkowało w okolicy mnóstwo grzybiarzy... podgrzybki znajdowałam tuż przy ścieżce - najładniejsze znalazły się natychmiast w plasterkach na śniadaniowych kanapkach).
Gdzieś przed Sztyrbskim Plesem. (To chyba będzie Kończysta...)
Popradskie Pleso (znaczy - okolica przystanku elektriczki o tej nazwie ;))
Księżyc prawie w pełni i wagoniki...
Wczesny poranek, Dolina Mięguszowiecka, rozejście szlaków na Rysy (i Koprowy) tudzież do Hotelu Popradskie Pleso (byłam tu ostatnio 12 dni temu...)
Dziś nie ma tak wielu "materiałów" do wniesienia, jak wówczas
Wcześnie... Wołowiec Mięguszowiecki...
A to nieforemne z prawej to Rysy
... Żabie Mięguszowieckie Plesa
Trochę klamerek po płycie... Tędy się wszak wnosi to i owo do Chaty pod Rysmi
Nieco nieostro - pierwsze ujęcie Grani Baszt i Szatana od tej strony ;)
Wita Wolne Królestwo Rysy (i każe przejść przez nie-za-ładną bramę ;))
I oto Chata... w ciemnościach
Nad Chatą, zniszczoną kilka lat temu przez lawinę, Kopa Popradzka
Ścieżka na przełęcz Waga jakby wyżej teraz... może po "tej" lawinie. Dawniej chyba zawsze przechodziło się przez dwa spłachetki wiecznego śniegu (jeden widać poniżej). I zawsze kazali mieć dobre buty na Rysy także od strony słowackiej na intencję tego śniegu właśnie...
Waga! (2340) Gierlach, Ganek (+Rumanowy i Żłobisty w tej grani)... Wszystko przytłaczają Ciężki i Wysoka, z prawej
Tatry Bielskie; Jagnięcy, Kołowy; Masyw Lodowego; Jaworowe, Wielicki i Litworowy z towarzystwem, Kacza Turnia...
A Ganek, choć pod światło, nabiera gankowatości niesamowitej swej...
Tam, poza to żebro, za jego "wierzchołek"... będzie jeszcze nieco 'wspinaczki', zanim osiągnie się wierzchołek Rysów. Każą iść godzinę z Chaty...
Musi być choć jedna pamiątka pokazująca, jak one tu dominują: Ciężki i Wysoka!... Paskudnie pod światło i do góry, w niebo... ;(
Słowacy uwielbiają ustawiać kopczyki przy szlakach. Ten jest wyjątkowo niestabilny... a jednak stoi...
Już za żebrem - Żabie Stawy Mięguszowieckie tudzież Grań Baszt. I Krywań wczoraj zwiedzony (ze swoim Ramieniem, nie zwiedzonym, bo nie wolno)
I szczyt... Tablice i inne ustrojstwa... Ta na której się odbijam mówi, że to granica Rzeczypospolitej Polskiej. Przejście graniczne... "Oko" i Czarny Staw chyba każdy widzi ;)
Krzyż i tablica na stulecie Pogotowia (TOPR) to instalacje ostatnich chyba miesięcy... Nad nimi Niżnie Rysy
Kołowy, Masyw Lodowego, Pośrednia Grań, bliżej Jaworowe, Diva Veża, Mała Wysoka (ten "regularny" stożek nieco na prawo w środku kadru) i Staroleśna (Bradavica); próg Litworowej (ale stawu nie widać) i Hruba Turnia; głębie Doliny Ciężkiej
Pd-wsch wierzchołek Rysów (2503); z lewej Ganek z Rumanowym, z prawej Wysoka z Ciężkim; nad całością króluje Gierlach... I słońce, król nad króle
Wysoka (2547), Ciężki Szczyt (2500)
Morskie Oko, nad nim Miedziane nad którym cała Orla Perć (lepiej widać Buczynową Dolinkę i "dachową" część Koziego) w poświacie upalnego dnia drugiej połowy lata
1909-2009 "Góry są żywiołem Człowiek wchodzący w góry rozpoczyna z nimi grę. Ratownicy wkraczają wtedy, gdy gra toczy się na serio, gdy staje się walką o życie. Michał Jagiełło, Naczelnik TOPR w latach 1972 - 1974"
Słowacy zachęcają po polsku, że można łatwiej zejść na ichnią stronę (nie mówią, iż 'łatwiej' nie znaczy, 'całkiem łatwo' ;))... W mojej obecności kilku Polaków (na oko chojraków) się nad tą opcją poważnie zastanawiało... Ale w końcu poszli na północ.
Zestrachani większą trudnością zejścia w porównaniu z wyjściem idą jednak na polską stronę: na elektriczkę im euro szkoda było... ;) A ja nie obfociłam tej tu tablicy... jeszcze jednej, skaranie boskie... jaki ten szczyt... zaśmiecony (butelkami PET a nawet gnijącym przyodziewkiem również :(
Time to descend... (nb, szczyt zaśmiecony też grafitti... :( )
Mięgusze fajnie... I nos Kazalnicy. Krywań oczywisty; Koprowy uwodzi-zwodzi łagodnym pd-zach stokiem tuż pod przełęczą
Jagnięcy, Kołowy, masyw Lodowego, Mały Lodowy dokł. "na" Jaworowych, Pośrednia Grań w prawo; bliżej Świstowy, Diva Veża, Vychodna Vysoka, Bradavica; pod Świstowym Hruba Veża ("Żuławskiego"), na 1-szym planie fragment najwyższego wierzchołka Rysów
Ciężko na duszy (nachylić się nieco i) zajrzeć w głębie Ciężkiej. Ciężki Stawek też tam jest...
CU, Rysy!
Kopy Popradzkie z tą najbardziej znaną, wysmukłą (B sobie na nie patrzy, wylegując się na brzeżku samym, nad przepaścią, osłonięta od wiatru niczym w wiatrochronie jakim...)
Koprowy i Krywań i Mięgusze
A to co?! Gierlach w chmurach? To JUŻ ma się zmienić ta pogoda?... :eek:
Leżąc, mam Gierlach w okienku. Obok - Ciężki i Wysoką
Podniósłszy głowę - widzę jeszcze Ganek, Rumanowy i Żłobisty - nad nimi Gierlach... cały, oczywiście
Schodzić czas jednak... I oto jakie zmiany światła. Kierunek - wschód i Lodowy
Tym, co stąd przykuwa największą uwagę jest jednak, tradycyjnie, Ganek z jego Galerią (ileż ja jego ujęć nafociłam!!!)
A Słowacy (Słowaczki) budują swe kopczyki
Mała Wysoka (jeszcze nie wiem, że na nią wejdę jutro) - tuż z lewego brzegu...
Tamten ostatni wierzchołek to było to
Na powrót Waga. Wszyscy się gapią w nieskończoność na Dolinę Ciężką, i Ganek, i co się da
Popradzka Kopa, Chata, Baszty
Oba spłachetki śniegu. Krywań...
Ruch jak na Floriańskiej
Na ciśnienie... Bo na zassanie trza by chyba dodatkową energię... A tu wnieś chatarze wszystko...
Niemców mnóstwo (wiek emerytalny lub przed) - hałasują głosem i wszędobylskimi kijkami
Taaa, przez przypadek wiem (z czasów "Strychowych"), ile waży taka pusta butla ;( Szacun dla wszystkich lamerów którzy się porywają na zniesienie tego... i nie zmieniają postanowienia aż do końca trasy...
Bardzo panoramaticke!... ;)
Ceny niezbyt dramatickie, w porównaniu z mcami położonymi znacznie niżej
Do sypialni iście królewskiej w tym Wolnym Królestwie Rysy
Piwo leje się strumieniami... Lepiej zmykać w dół, poza łańcuchy, nim jakaś duża grupa napitych Polaków czy Niemców ruszy stadnie na ścieżkę...
To wcześniej zerknijmy na ścieżkę do Panoramatickiego... Essential (for some), judging by the quantities of the beer seen here... ;)
Tam... Czyli Krywań też widać z 'jego' okolic ;)
Ostatni rzut oka na ząbek Krywania
O, jest wychodek... Albo zachod... ;)
Żegnamy Królestwo
I znów będą Żabie Mięguszowieckie
Tu ta ścianka z łańcuchami... Się zaczyna
Ludzie schodząc tracą głowy... Np nie składają kijków i toto wypada z dłoni, leci, hałasuje, uderza będących niżej... Zaraza totalna! (Ja przeszłam całkiem bokiem)
Poziom stawów... Może by tak jeszcze jeden posiad? Eeee, lepiej spacer w dolinie...
Wydaje mi się, że jeszcze widzę owo Panoramaticke WC... A może nawet dach Chaty... Rysy dramatycznie oświetlone... ;)
A tu chłopak niesie... wolniutko... DWIE butle i parę innych rzeczy. Za szerpę w Himalajach chce się nająć czy co?... Ci z boku podżerają (-ują) misiom borówki
Szerpa... Istny szerpa!... Słów brak...
Z okolic mego biwaku - Spacer do Sztyrbskiego... Pod górkę... I kultowa elektriczka...
A to już Nove Sztyrbskie Pleso. Dalej wieża skoczni narciarskiej
Jakość dróg... zawiść totalna... I ich "pustota" ;D)))
To już bardziej lokalna droga w głąb Doliny Mięguszowieckiej (wgłębia się też linia elektriczki czyli TEŻ ;)). Skrajna Baszta...
Okolice przystanku elektriczki
I nastał wieczór i poranek, dzień trzeci. Zaparkowawszy w Tatrzańskiej Polance, zaczynam marsz w kierunku Welickiej. Sławkowski dumnie trwa, mimo bycia odtrąconym ;)))
Widać hotel Dom Śląski u wylotu "skalnej" Wielickiej (stąd zaczynają się wycieczki na Gierlach z przewodnikiem).
I Wielicki Staw
Ku pierwszemu progowi...
Tu kapie woda... Dość mocno o poranku
Wodospad huczy ale nie daje stąd dobrego dostępu optycznego
Tam gdzieś jest Wielicka Próba drogi na Gierlach...
Już na wyższym progu - gdzie Kvetnica, Wielicki Ogród, Ogród Wahlenberga. To jest oczywiście Kvetnicowe Pleso
Kvetnica jeszcze miesiąc wcześniej bywa oszałamiająca... Teraz wygląda raczej monotematycznie
Z wyższego progu wpuścimy nieco światła... Tak było... klimatycznie... Choć zza pleców (niepoinformowanych) 'straszyły' chmury
Granaty Wielickie... Chyba widać...
Powyżej Długiego Plesa
A "On" przez większość czasu w chmurach
To już po serii łańcuchów pod Polskim Grzebieniem - ruszam jednak na Małą Wysoką! (na lewo od której - Diva Veża czyli Dzika Turnia)
Zmarzły Staw, Hruba Turnia; na tej samej linii widać też staw w Dol Ciężkiej. Rysy w chmurach
Mała Wysoka to to ostatnie. Najpierw jest część skałkowa (fajna) a potem piarżyście-klepiskowa (mniej...)
O, jest szczyt i Gierlach z niego i nawet dwaj turyści szybsi, niż ja ;))))) (Nb - por. kolorystykę i klimat sprzed roku: http://picasaweb.google.com/acappellanova/BiaAWodaEtc#5236983170673160034
Masyw Wysokiej i w chmurach. Teraz też Rysy...
Grań Divej, Świstowego...
Bielskie, Lodowe, Jaworowe
Łomnica z Durnym, bliżej otoczenie Staroleśnej, znane dobrze z powtórki zeszłorocznej
Sławkowski (który mógł być premierowo zdobyty, ale przez asekuranctwo nie został), Bradavica czyli Staroleśna
Gierlach
Polski Grzebień... A te tablice panoramkowe to nowinka jakowaś. W zeszłym roku ich tu nie było
Jeszcze raz w kierunku Hrubej Turni i Dol. Białej Wody... (Rysy i masyw Wysokiej nie chcą się pokazać)
I wówczas tam, na górze, nadszedł czas do usiąścia i opatulenia się... a tu w plecaku nie ma kurtki... nowej, nowoczesnej... Została w zgrabnym pakieciku 'mini-reklamówkowym' w kolorze granatu na kamieniu nad Długim stawem. Dobiegłam do niej w 18' (do samego Grzebienia każą schodzić ze szczytu 30' a potem jeszcze daleka droga, w tym łańcuchów mnóstwo tuż pod przełęczą)... - ale ruch był mały a podchodzący informowali, że widzieli moją zgubę. Stąd sygnalizuję odnalezienie (ręcznie), co obiecałam (podchodzącemu na MWysoką starszemu małżeństwu słowackiemu). BTW: Miałabym się z pyszna bez okrycia, tylko w jedwabnej bluzeczce, gdy zerwał się tu na (dłuższy) moment brzydki, zimny wiatr!...)
Właśnie tu, z widokiem jadłam sobie śniadanie i zapomniałam się kompletnie i dokumentnie spakować - co także znaczy: rzucić okiem na mce pikniku (stoki Gierlachu dystrakcją?... czy może ogólna sytuacja powtarzania - w tym przed-rocznego zdobycia Małej Wysokiej?... albo końcowy dzień, który rozleniwia-dekoncentruje?... (Ważne, że wszystko skończyło się bezstratnie ;D))
Żleb Karczmarza i stożek piargów zeń spadający (niemal zawsze tam spadają pojedyncze kamienie lub lawinki... a już gdy słońce przygrzeje...)
Długie Pleso...
Spory stożek bo i żleb godny... i opiewany
Granaty Wielickie
Jeszcze raz rzut oka na Kocioł Wielicki
Za osłoną kosówki - tradycyjny posiad - poleż. Bo nad doliną słońce, nie to, co nad Gierlachem
O... A najostatniejsza jest Vychodna Vysoka
Kvetnica z góry... Już przyzwoicie ujęta, bo chmurki pozwalają na manewry
Gulaty Kopec
Poziom po poziomie w dół...
Pod wantą... Mniej z niej teraz cieknie jakby (kurtka nowo-odzyskana się nie zniszczy - a tu "musi" być założona bo wieje godnie ;))
Okap przewieszonych zerw
To tu, piętro niżej, jest teraz Kvetnica, moim zdaniem... :)
Na wantę
Niemcy idą... hałasują kijkami i głosem...
A teraz śpiewają Loreley... Wirklich wohl! :) drżącymi nieco, starszawymi głosikami, ale dość ładnie i na głosy - sądząc po paru taktach...
Taki mając widok śpiewają... ;)))
Wewnątrz "hotelu górskiego" ;) Tu bardzo ładnie widać trasę wycieczki i wznoszenia się Doliną Wielicką
A tu brzeżkowe wychodzenie na Małą Wysoką i (wcześniej) łańcuchowaną część końcową wejścia na Polski Grzebień (zaabsorbowana dylematem, czy zastanę moją kurtkę na mcu pozostawienia, czy też ktoś ją zabrał do odniesienia, np. do Domu Śląskiego - nie pstryknęłam ani jednego ujęcia podprzełęczowego) Nb, niebieski szlak wiedzie oczywiście z Rohatki
Dalej eksploruję restauracyjne wnętrza Domu Śląskiego
I ostatni rzut oka...
A to przerwa w jeździe - pzremieszczanie się w polski pagórland w dusznym upale, z odczuwaniem skutków nadciągającego frontu - Zbaczam więc 2 km nad most na Białce (w "bramie" na polski Spisz) i się relaksuję przy użyciu kawy frappe i chłodnej wody tatrzańskiej
Most na Białce Tatrzańskiej przed Trybszem... Ciekawe, czy jeszcze w tym roku nadarzy się okazja rewizyty?... :)