Wejherowo. Początek wyrypy i jedyne wspólne zdjęcie :). Dochodzimy na start czerwonego szlaku w dolinie Cedronu.
Młynki. Bardzo urokliwe miejsce odpoczynku z wiatami dla turystów.
Dojeżdżamy do wiat i zatrzymujemy się tutaj na piknik. W lecie miejsce jest zazwyczaj mocno oblegane. Teraz wygląda jeszcze piękniej, a jest zupełnie puste. Całe dla nas :).
Jezioro Wyspowo. Zaśnieżona tafla jeziora i w tle obsypane śniegiem lasy w pełnym słońcu wyglądają bajkowo.
Puch miejscami po kolana. Przecieranie w takich warunkach zużywa dużo sił, szczególnie w trudniejszym terenie. A lód na jeziorze jeszcze za słaby by na niego wchodzić i ułatwiać sobie w ten sposób jazdę takimi skrótami.
Jezioro Borowo. Kolejna przerwa na piknik oraz skrobanie i smarowanie nart. Słaby lód nie tylko nie pozwala wchodzić na jeziora, ale zastawia pułapki na szlaku w postaci kałuż, które się zapadają pod ciężarem narciarza. Przejechanie nartą przez wodę w takiej temperaturze od razu kończy radosną jazdę w ślizu ;|. Trzeba odpinać narty i mozolnie skrobać ślizgi z lodu.
Biwak w okolicy rezerwatu Pełcznica nad jeziorem Krypko. Przygotowanie biwaku w takich warunkach wygląda tak, że miejsce wydeptuje się nartami, a rozstawiony namiot obsypuje się śniegiem by nie podwiewało od dołu. Ziemia nie była zbyt zmrożona, a i śniegu nie było zbyt dużo, więc do przyszpilenia namiotu wystarczyły zwykłe śledzie.
Plusem zimowych biwaków jest to, że nie trzeba martwić się o wodę (o inne rzeczy też nie trzeba się martwić, np. o komary i muszki :). Woda zawsze jest pod ręką. Wystarczy zaczerpnąć. Taka woda ze śniegu ma odczyn lekko kwaśny, więc np. herbata zaparza się słabo i smakuje jakby była z cytryną. Kawa natomiast jest paskudna :p. Kiedyś z ciekawości gotowaliśmy wodę z krystalicznie czystego jeziora lobeliowego. Smak i efekt podobny do wody śniegowej.
Jezioro Bieszkowickie i kolejne wspaniałe zimowe panoramy w pełnym słońcu. Tutaj w okolicach spotkaliśmy założone ślady narciarskie (pewnie przez jednego z forumowiczów biegowki.pl :).
Pola za Bieszkowicami. Skracamy niektóre odcinki szlaku jadąc na przełaj przez pola. Dalej w lasach leśniczówka Piekieło i drugi etap wyrypy wzdłuż doliny Zagórskiej Strugi do Rumi. Równie pięknie i tym razem już cały czas w dół, 10km - jeden długi zjazd :). Narty odpięliśmy dopiero pod samą stacją SKM. Szlak zimą piękny. Wielokrotnie mieliśmy wrażenie, mając w pamięci wyrypy w Bieszczadach i Izerach, że jesteśmy nie na Pomorzu, ale gdzieś w górach. Mamy nadzieję, że takich zim na Pomorzu będzie więcej :).