Użytek ekologiczny Porąbski Moczar i dosyć często spotykane w tym regionie charakterystyczne budki lęgowe dla ptaków (pewnie gągołów).
Popas na polach za Sobieńczycami. Na polach mocno wiało, więc trzeba było się schować za kopką słomy. Nie mniej polubiłem wiatr na tej wyrypie, gdyż się okazało, że tam gdzie dobrze wieje śnieg jest ubity i się nie zapada (tzw. gips przewiany) dzięki czemu można normalnie się ślizgać, a nie mozolnie człapać.
Przerwa na odpoczynek pod wiatą nad jeziorem Dobrym. Podobne zdjęcie jest z poprzedniej wyrypy. Tutaj krzyżują się dwa szlaki: zielony i czarny. Miejsce urokliwe jednak niestety zbyt zmotoryzowane. Parking leśny, a obok droga Wejherowo - Krokowa. Jednak zimą jeszcze jest tu w miarę spokojnie.
Wnętrze namiotu o poranku :). Pierwsze co trzeba zrobić wychodząc ze śpiwora to pozakładać na siebie warstwy zewnętrzne i naciągnąć kaptur, bo każde otarcie się o ściankę to deszcz szronu.
Biwak miał miejsce w okolicy polany Dąbrowa. Patrząc na mapę myślałem, że znajdę tam głuszę, a zastałem wszędzie pełno dacz i domków. Ujadające psy powitały mnie o wiele wcześniej nim zdążyło rozwiać się moje złudzenie o pięknej i pustej polanie :/. Na szczęście znalezienie dobrego miejsca na biwak w zimie jest o wiele łatwiejsze niż w innym okresie. Śnieg i mróz skutecznie ochładza zapędy lokalesów do spacerów po okolicznych laskach, a okiść śnieżna przyjemnie wszystko wycisza .
I już kolejny dzień na szlaku. Odcinek od Jeziora Dobrego jest zdecydowanie ciekawszy. Więcej lasów i takiej ogólnej głuszy. Warunki super, jednak torowanie w takim śniegu to ciężka praca.
Szeroka polana przed Piaśnicą. Tutaj poczułem się jak w górach. Miejscowość leżała w dolinie, więc miałem bardzo przyjemny zjazd.
O i ja, na drodze do grobów piaśnickich. I tak na prawdę to nie takie śmichy jak na zdjęciu, bo ledwom żyw po tym mozolnym torowaniu w zapadającym się śniegu. Właśnie podejmuję decyzję o kupnie jakiś telemarkowych człapaków bardziej adekwatnych na takie warunki :|. Obiecuję też sobie solidniej popracować nad kondycją przed kolejnym sezonem, czyli więcej ostrego koła ;).
Grób bł. Alicji Kotowskiej. W okolicy są liczne groby i miejsca pamięci ofiar zbrodni hitlerowskich...
Po dwóch dniach w lesie zaczynam już pozostawiać takie ślady ;). A na poważnie to tędy też wyrypę urządził sobie Alces Alces (chyba). Ślady ciągnęły się jeszcze dosyć długo obok moich.
I już ostatnie zjazdy przed Wejherowem. Dawno tak radośnie nie witałem odśnieżonych i ubitych kołami dróg :). To była wyrypa co się zowie. Teraz siedzę w ciepłym domku i czuję każdy mięsień :).