Z Laskowic jedziemy do rezerwatu Cisów trzymając się strefy lasu. Odcinkami szlaków turystycznych i dróg leśnych.
Na szlaku sporo uroczych uroczysk. Niestety jak to w Borach dużo piachów. Trzeba mieć mocną psychę i trochę w nogach, aby podążać tymi drogami na rowerze. Ale może dzięki temu tak tu cicho i pusto...
Nad Jeziorem Cichym naszliśmy taką to zaczajoną w trzcinach ekipę. Do jeziora wpływa strużka z leśnego źródełka, której to trochę zabraliśmy ze sobą i wieczorem przerobiliśmy na herbatę :).
Nocleg na skraju łąki pod Wierzchlasem. Na łące zapodziało się kilka drzewek owocowych. Kwitły pachnąc nam intensywnie przez całą noc.
Następnego dnia o 7mej umówione zwiedzanie rezerwatu. Oprowadzał nas leśniczy z Wierzchlasu. Ptaki z rana śpiewały jak szalone (m.in. odezwał się puszczyk), a nasz przewodnik snuł opowieść o lesie i przyrodzie pokazując wiekowe i majestatyczne drzewa. Poczuliśmy się jak w jakimś Świętym Gaju (slavinia itp.) mając przed sobą strażnika tegoż gaju.
Na terenie rezerwatu znajduje się cmentarzyk z XIXw zasłużonych temu miejscu.
Ruszamy dalej na zachód drogami leśnymi w kierunku jeziora Cekcyńskiego, a potem na północ w kierunku Gołąbka. Częste spotkania żurawiami. Nawet na drogach w środku lasu.
Torfowisko wysokie w rezerwacie. Torfowiska mają właściwość archiwizacji zdarzeń z przeszłości dlatego są częstym obiektem badań paleontologów. Poza tym są na prawdę urokliwe. Na pobliskich ławkach zrobiliśmy sobie przerwę na piknik.
I sama Dolina Stążki objęta tymże rezerwatem. Widok z wieży. Piękne miejsce. Na łące spotkaliśmy kilka par żurawi i sarenkę. Stążka jest jedną z najczystszych rzek Borów. Popijaliśmy ją nie raz :).
Kładki i mostki na ścieżce dydaktycznej. Tutaj już opuszczamy rezerwat i udajemy się w dalszą drogę trasą przez Zieloną Łąkę do Rytla. Łąki niegdyś wykorzystywane do produkcji siana (Wielki i Mały Kanał Brdy) obecnie objęte ochroną jako użytki ekologiczne są bardzo urokliwe. Wrażenia niczym z jazdy na mustangu przez prerię...