Żółtym szlakiem w stronę Gródka i zalewu Gródeckiego.
Magda i my - Pawły, dwóch nawigatorów, czyli szansa by gubić się dwa razy częściej :).
Poranek u Źródeł Rzeki Stążki. Widok na lewo z naszego legowiska. Za rowerem barłóg Pawła i Magdy.
Niektórzy jeszcze śpią. W nocy nasłuchiwaliśmy rykowiska i oglądaliśmy ze śpiwora Drogę Mleczną, więc wyspaliśmy się umiarkowanie.
Czas na poranną kawę i śniadanko. Słońce już powoli zaczęło wyglądać znad lasu. Jest rześko i przyjemnie. Niestety w południe słońce się rozkręci i będzie gorąc jak latem... czekamy z niecierpliwością na prawdziwe jesienne chłody, bo ile już można :/.
Pajęcze impresje w promieniach porannego słońca.
Dalej pojechaliśmy na ścieżkę przyrodniczą Jelenia Wyspa wyglądnąć na łąki z wieży widokowej. Było prawie południe, więc za wiele się tam nie spodziewaliśmy. Naszliśmy tylko żurawie i kaczki. Jednak o świcie powinno być tam całkiem ciekawie.
Na ścieżce Jelenia Wyspa znajdują się dwa urokliwe mostki na Stążce. Ścieżka jest jednym z najładniejszych miejsc w Borach. Niestety w ładną pogodę ściąga pielgrzymki niedzielnych turystów, więc tylko wczesnym rankiem można tam znaleźć ciszę i spokój.
"Świat Wakacji" w dolinie Zwierzynki.... marzy o zimowych wyrypach narciarskich z biwakiem w tych okolicach.
Magda i Paweł... cieszą się z nabycia Metki Łososiowej.
Popas i harce nad jeziorem Ościanek. Kanapki z Metką Łososiową dostarczyły co niektórym sporo energii. Metka Łososiowa to hit wyjazdu. Pasta kanapkowa zakupiona w jednym z wiejskich sklepów. Skład: 65% mięso wieprzowe, a reszta jakieś E plus "zapach wędzonego dymu". A cały łosoś poszedł na etykietkę ("metkę") z nazwą... bardzo oryginalne i ekonomiczne ;).
Wieś Krąg z zabytkową architekturą... i jedyne zdjęcie jakie mamy z tej wsi ;). Dalej już asfalt do Czerska, który wszyscy witają z entuzjazmem, gdyż na ostatnich kilometrach czuliśmy się jak na wyprawie "Śladami Kazimierza Nowaka". No cóż, jeżeli chodzi o rower, to Bory nie dla lam :). A w Czersku już koniec.